Antropocen, kapitałocen… czyli jak nazwać to, co po holocenie?
Antropocen (po grecku “epoka ludzi”1) jako termin określający epokę geologiczną następującą po holocenie został zaproponowany przez noblistę, chemika środowiska Paula Crutzena i ekologa Eugene’a Stoermera w 2000 r.2, jednak data jego początku wiąże się z wieloma sporami, zarówno w środowisku naukowym, jak i socjologicznym i historycznym. Jedni dopatrują się początku antropocenu w momencie zatracenia stabilności klimatycznej holocenu, spowodowanej najpewniej pierwszą Rewolucją Przemysłową (ok. 1800 r.) i wykorzystaniem na szeroką skalę paliw kopalnych jako głównego surowca energetycznego. Inni idą jeszcze dalej, genezy szukają w początkach kolonizacji kontynentów (ok. 50 tys. lat temu) lub w rewolucji neolitycznej (ok. 11-9 tys. lat temu3). Antropocen nie został jeszcze oficjalnie uznany jako epoka geologiczna, stąd wiele niewiadomych oraz gigantyczna cezura czasowa odnosząca się do daty jego początku, wynosząca od 50 000 lat do 500 lat4.
Ciekawą teorię zaproponował historyk środowiska Jason W. Moore, który sugeruje zastąpienie terminu antropocen pojęciem kapitałocen5. Kryzys klimatyczny niepodważalnie ma podłoże antropogeniczne, jednak “mroczna historia”6 ostatnich stuleci, jak chociażby kolonializm, imperializm, aż wreszcie wyzysk wszystkiego co pozaludzkie (np. Natury) rzuca cień na oświeceniowy projekt zachodu. “(…) Bogaci i potężni rządzą nie tylko za pomocą broni i majątku. Potrzebują ideologii, a ich ideologie przemożnie przyczyniły się do kryzysu klimatycznego”7 – pisze Moore, według którego jedną z “tych” ideologii jest kapitalizm, zbudowany na relacji władzy i idei taniej pracy, zwłaszcza wyzysku tzw. taniej natury8 , czyli pracy niewolników i niewolniczek, kobiet, zwierząt, wylesianiem, wykorzystywaniem wody, surowców i nieodnawialnych źródeł energii9.
Krytyczne podejście Moore’a do samego terminu antropocen zakłada oparcie się na wylansowanej przez niego teorii tzw. popularnego antropocenu lub ekologizmu bogatych10, który opiera się na relacji Człowieka przedstawionego Naturze, natomiast w roli czynnika mającego największy wpływ na ekosystem stawia kapitalizm. Jest to model zakładający celowe oddzielenie od siebie naturalnie spojonych ze sobą elementów: Społeczeństwa i Natury. Genezą tak sztywnego podziału była najprawdopodobniej potrzeba zracjonalizowania niewolnictwa i kolonializmu europejskiego11. Rozgraniczając problemy społeczne od problemów ekologicznych stworzono świat oparty na autonomiczności powyższych pojęć, tym samym generując pole do rozwoju nadużyć na tle klasowym i rasowym, które są znaczącym przyczynkiem do rozwoju kryzysu planetarnego. “Nie bez powodu sprawowanie nadzoru nad granicą Ludzkość/Natura – za sprawą przemocy, rynków oraz kultury – stanowi nawracającą cechę rozwoju kapitalistycznego od Kolumba po współczesność”12, pisze Moore.
Model świata oparty na kapitalizmie zakłada pełną mobilizację (prawie) wszystkiego co ludzkie i pozaludzkie w imię akumulowania i posiadania coraz większej ilości kapitału przez najbogatszą część społeczeństwa. Współcześnie są to chociażby właściciele przedsiębiorstw węglowych i naftowo-paliwowych, które swoją działalnością wyrządzają w ekosystemach i krajobrazie gigantyczne, często nieodwracalne szkody.
Węgiel / Odkrywka
“Czerpmy energię z nieba, nie z piekieł!13″
Jak powszechnie wiadomo, polska gospodarka energetyczna na węglu stoi. Na obszarze naszego kraju mamy zarówno kopalnie odkrywkowe, jak i głębinowe, które znacząco wpłynęły na krajobraz głównie południowej części Polski. Wielowymiarowy, multimedialny projekt Zakopany krajobraz autorstwa Mateusza Krzesińskiego, Diany Lelonek i Moniki Marciniak zrealizowany we współpracy z Krytyką Polityczną14, który miał swoją premierę w 2022 roku bardzo trafnie zarysowuje problemy, z jakimi borykają się niedalecy sąsiedzi i sąsiadki kopalni węgla brunatnego. To właśnie ten typ kopalni ingeruje w krajobraz w najbardziej drastyczny sposób15.
Autorki i autor projektu określają Zakopany krajobraz jako “rozbudowane archiwum mówionych, tekstowych i wizualnych opowieści oraz wspomnień byłych mieszkańców miejscowości wysiedlonych przez kopalnie węgla brunatnego16″. Obecnie praca funkcjonuje w postaci łatwo dostępnej strony internetowej, co jest świetnym rozwiązaniem, bo w przypadku projektu tak społecznie zaangażowanego, pełnowymiarowa jego dostępność po zakończeniu się wystawy jest kluczową kwestią. Tym bardziej, że rozmowa o dalszej działalności polskich odkrywek węgla brunatnego wcale nie straciła na sile. Warto nadmienić, że to właśnie ona była bezpośrednią przyczyną powstania projektu.
Obszar eksploracji w ramach Zakopanego krajobrazu skupia się wokół trzech kopalni odkrywkowych węgla brunatnego – KWB “Turów” na Dolnym Śląsku, KWB “Konin” w Wielkopolsce i KWB “Bełchatów” w województwie łódzkim. Artystki i artysta biorą na warsztat nie tylko zdegradowany i totalnie zmieniony pokopalniany krajobraz, ale i wspomnienia społeczności, która została zmuszona do przenosin przez wciąż rozszerzającą się działalność kopalni. Kopalnia odkrywkowa ma to do siebie, że pochłania coraz to nowe terytoria. Dlatego też na stronie internetowej projektu widnieją zakładki z poszczególnymi nazwami miejscowości, które całkowicie lub częściowo przestały istnieć przez decyzje o ciągłym poszerzaniu odkrywki. Każda zakładka zawiera krótki opis miejscowości, najczęściej zdjęcia jej obecnego wyglądu, czasem fotografie archiwalne i mapy, lub tak jak w przypadku Goranina – animację 3D przedstawiającą wizualizację nieistniejącego już bagna nieopodal miejscowości. Z pozoru sielska monochromatyczna realizacja ze śpiewającymi ptakami i kumkającymi żabami w tle zestawiona jest z opowieścią byłego mieszkańca Goranina, Henryka Szczepankiewicza17, o stopniowym umieraniu bagna na skutek zanieczyszczeń płynących z KWB “Konin” Ciekawą narracją posłużyła się Diana Lelonek w przypadku opowieści o wsi Izabelin, zlokalizowanej nieopodal Konina. Jak możemy przeczytać w tekście: “Mimo, że od 2019 roku wieś ta już nie istnieje, a o jej dawnym wyglądzie przypominają jedynie pustostany strzegące granic odkrywki, każdy zainteresowany może ją zwiedzić wirtualnie. Google Street View przedstawia stan z roku 2012 i nie został jeszcze zaktualizowany. Miejscowość ta funkcjonuje w przestrzeni aplikacji tak, jakby nie dotknęła jej prywatna apokalipsa”18.
Artystka świadomie wykorzystuje możliwości map Google Street View, traktuje je jako jedyny wizualnie kompletny, dokładny i pełnoprawny zapis nieistniejącego już krajobrazu wsi. Jak swego rodzaju archiwum. Z dokumentacją spaceru po miejscu istniejącym wyłącznie w przestrzeni Internetu, Lelonek zestawia zdjęcia wykonane w latach 2018-202119. Fotografie te przedstawiają pustostany, zgliszcza domów czy pokopalniane wyrwy.
Lelonek w projekcie Hałda rokitnikowa realizowanym od 2018 roku, który jest właściwie projektem-protoplastą opowieści o Izabelinie, w bardzo przewrotny sposób wzięła na warsztat temat kopalni w Koninie. Poza fotografiami zdegradowanego krajobrazu wokół odkrywki Lelonek serwuje nam… słoiczki z sokiem. W słoikach o ładnym kształcie z przywiązaną na jutowy sznureczek etykietą i naklejką “hand made” zamknięta jest pomarańczowa substancja o równie ładnym odcieniu. Logo na pierwszy rzut oka przypomina rozpromienione słońce, a etykieta zachęca fakturą papieru. Rokitnik natomiast, z którego owoców został wykonany sok to “nowy super food”20 roślina pionierska21 o niezwykle prozdrowotnych właściwościach.
Jednak jak pisze Joanna B. Bednarek w eseju Pełzająca katastrofa: “Po wypiciu tego konkretnego soku – opatrzonego logiem “Hałda rokitnikowa” – nie powinniśmy jednak poczuć się zbyt dobrze. Zgrzyt odczuwamy już w chwili, gdy przyjrzymy się etykietce – nie widzimy na niej owocujących krzewów, a krajobraz jest raczej postindustrialny, fotografię zdominowała bliżej niezidentyfikowana maszyna. Jej widok sprawia, że w geometrycznym logotypie dostrzegamy raczej tarczę piły lub zębaty element jakiegoś urządzenia niż kształt słońca…”22. Jednak dlaczego właściwie powinniśmy poczuć się gorzej? Otóż rokitnik zebrany przez Lelonek do wytworzenia soku pochodzi z porośniętej nim pokopalnianej hałdy, poddanej uprzednio rekultywacji, czyli poniekąd zwróconej środowisku. Jak twierdzi Bednarek – “Te soki są produktem katastrofy”23.
Socjolog Bruno Latour doszukuje się w obecnym kryzysie planetarnym międzyludzkiego “łącznika”24. Nieuchronne dążenie do katastrofy łączy osoby naukowe, aktywistyczne i artystyczne we wspólnej potrzebie opowiadania o zagrożeniu. Każda z grup operuje w tej opowieści nieco innym językiem, jednak problem dotyczy wszystkich tak samo mocno. Z kolei Richard T. T. Forman i Michel Godron, autorzy Landscape Ecology okrzyknęli takim łącznikiem krajobraz25. Praca Lelonek również jest swego rodzaju łącznikiem, a właściwie splotem – działalności artystycznej z aktywistyczną, wychodzącą poza ramy medium fotografii. Główną częścią wypowiedzi artystki stanowią słoiczki z pomarańczowym, naturalnym sokiem z rokitnika bez konserwantów, fotografie samych krzewów lub pokopalnianych szkód są traktowane drugoplanowo. Mimo to głównym tematem rozważań twórczyni staje się nie roślina, czy otrzymywany z niej sok, a destrukcyjny wpływ kopalni na krajobraz26.
Można zatem stwierdzić, że wachlarz sposobów opowiadania o krajobrazie kojarzącym się głównie z wizualną reprezentacją bardzo się rozszerzył, dopuszczając tym samym narracje wymykające się klasycznym ramom fotografii czy sztuki. Lelonek próbowała nawet wystawić stoisko Hałdy rokitnikowej na Szczycie Klimatycznym w Katowicach w 2018 roku. Początkowo planowała nawiązać współpracę z pawilonem Dobry Klimat, który w założeniu miał promować ekologiczne podejście do życia. Niestety okazało się, że artystka musiałaby współdzielić przestrzeń z Lasami Państwowymi, Ministerstwem Środowiska i Jastrzębską Spółką Węglową, które zorganizowały warsztaty dla dzieci. “Dystrybuowano podczas nich książeczki pod tytułem Czy wyobrażasz sobie świat bez węgla?, można było się dowiedzieć, że koks jest paliwem ekologicznym. Zdecydowałam, że rokitnik nie może znaleźć się w takim towarzystwie”27. Finalnie twórczyni rozstawiła jak wspomina “nomadyczne stoisko”28 w przestrzeni Climate Hubu przy Galerii Rondo Sztuki. Udało jej się wnieść kilka słoiczków z sokiem bezpośrednio na konferencję, co stało się okazją do rozmowy z osobami z różnych środowisk i krajów. Dzięki temu uświadomiła sobie, że problem węglowy dotykający inne części świata jest w gruncie rzeczy podobny, a przynajmniej oparty na tych samych mechanizmach.
- CUCO — curatorial concepts berlin e.V. , Tęsknota za krajobrazem, “Widok. Teorie i Praktyki Kultury Wizualnej” 2018, nr 22.
- ANTROPOCEN, b.d., http://studiakrajobrazowe.amu.edu.pl/, 25.03.2024.
- Ibid.
- Ibid.
- Jason W. Moore, Nasz kapitałogeniczny świat: Kryzysy klimatyczne, polityka klasowa i projekt ucywilizowania, “Annales Universitatis Paedagogicae Cracoviensis. Studia Poetica”, 2023, t. 11, s. 123–151.
- Ibid.
- Ibid.
- Ibid.
- Kapitalocen, 06.03.2024, https://pl.wikipedia.org/.
- Jason W. Moore, Nasz kapitałogeniczny świat…, op. cit.
- Kapitalocen, op. cit.
- Jason W. Moore, Nasz kapitałogeniczny świat…, op. cit.
- Bill McKibben, Nieustępliwość paliw kopalnych, w: “Książka o klimacie”, Warszawa 2023, s. 294-299.
- ZAKOPANY KRAJOBRAZ | Jasna 10, b.d., https://warszawa.krytykapolityczna.pl/, 25.03.2024.
- Joanna B. Bednarek, Pełzająca katastrofa, “Widok. Teorie i Praktyki Kultury Wizualnej”, 2018, nr 22.
- ZAKOPANY KRAJOBRAZ | Jasna 10, op. cit.
- Goranin | ZAKOPANY KRAJOBRAZ | Jasna 10, b.d., https://warszawa.krytykapolityczna.pl/, 25.03.2024.
- Izabelin | ZAKOPANY KRAJOBRAZ | Jasna 10, b.d., https://warszawa.krytykapolityczna.pl/, 25.03.2024.
- Ibid.
- Joanna B. Bednarek, Pełzająca katastrofa…, op. cit.
- Rokitnik zwyczajny, 26.02.2024, https://pl.wikipedia.org/.
- Joanna B. Bednarek, Pełzająca katastrofa…, op. cit.
- Ibid.
- CUCO — curatorial concepts berlin e.V. , Tęsknota za krajobrazem…, op. cit.
- Joanna B. Bednarek, Pełzająca katastrofa…, op. cit.
- Ibid.
- Katastrofa klimatyczna to nie sezonowa moda. Rozmowa z Dianą Lelonek — SZUM.
- Ibid.